Wstając, nie wiedziałem na co się piszę. Przecież po raz pierwszy miałem jechać autostopem…

Ruszyliśmy na autostradę szukać kierowcy, który podwiezie nas, do odległego o 220 km, Gdańska. Niby niedaleko (oczywiście gdy słucham różnych autostopowiczów, to 220 km to prawie jak spacer), ale od czegoś trzeba zacząć. Po dwudziestu minutach zatrzymał się pierwszy kierowca, który chciał podwieźć nas do Torunia. Niepotrzebnie (później doszliśmy do wniosku, że mogliśmy wsiąść) odmówiliśmy i czekaliśmy na bezpośredni przejazd. Po chwili zatrzymywali się kierowcy tirów, lecz na pakę chcieli wziąć jedną osobę. Wspólnie z Filipem postanowiliśmy, że debiut rozpoczniemy razem… Lepiej chuchać na zimne.

Niezbędne autostopowe akcesorium
Niezbędne autostopowe akcesorium

Po półgodzinnym staniu zatrzymało się srebrne bmw. Kierowca, płci pięknej, podwiózł nas do Ciechocinka. Rozmowa z kobietą sprawiła, że w mgnieniu oka stanęliśmy na Krajowej 91 i czekaliśmy na stop dalej. O odwrocie mowy już nie było.
Gdy szliśmy na przystanek postanowiłem, że i tak połapię w czasie marszu. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem, gdyż zatrzymała się para z Kłodawy. Podwieźli nas do Torunia, a kierowca na CB zapytał, czy ktoś podwiezie dwójkę podróżników. Miły facet, choć palił jak smok.
Dotarliśmy do Torunia, a właściwie przed Toruniem. Stop w miejscu, gdzie się znajdowaliśmy wydawał się nierealny, więc nie tracąc dużo czasu skorzystaliśmy z mzk, by następnie pieszo dotrzeć na wylotówkę w kierunku Grudziądza. Łapaliśmy, łapaliśmy…i nic. Po 40 minutach nadjechał ten wymarzony samochód. Małżeństwo z Gdyni zaryzykowało i zabrało nas aż do samego Gdańska. To niczym manna z nieba. Z uśmiechem na ustach wyruszamy na XVI Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów. Mission Complete!!!
Na Dworcu Głównym spotykamy się z Patrykiem i Patrycją, którzy właśnie wrócili z Malty. Docieramy na Halę Gdynia, czekamy 2 godziny w kolejce i podróżujemy…

Nasza załoga.
Nasza załoga.
Taka tam kolejka z niedzieli.
Taka tam kolejka z niedzieli.

Podróżujemy to po Iranie, to po Himalajach, czasami eksplorujemy jaskinie. Coś niesamowitego. Prelekcje mocno mnie zaskoczyły; wiele ciekawych filmów, sporo stoisk ze sprzętem podróżniczym, ogólnie świetnie spędzony czas.
Z racji tego, iż nasz nocleg wydawał się dość daleko (oczywiście uwzględniliśmy ilość energii jaka w nas pozostawała), postanowiliśmy, że noc spędzimy na dziko kilka metrów od plaży (wybaczcie za jakość zdjęcia).

Na dykcie powstał nasz dom.
Na tej dykcie powstał nasz dom.

Następnego dnia  znów prelekcje  i późnym wieczorem powrót do Torunia. Może kiedyś wystąpimy na „Kolosach” jako uczestnicy? Może nasz film z wyprawy do Hiszpanii zostanie doceniony? Teraz możemy tylko sprawić, by nasze marzenia stały się rzeczywistością.
Nie wiesz o jakim wyjeździe mówimy? Nic straconego. Już niedługo pełny plan wyprawy na naszej stronie! Bądź na bieżąco!

Z zaciekawieniem oglądam kolejną prelekcję.
Z zaciekawieniem oglądam kolejną prelekcję.

 

Facebook Comments

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *