1. Dlaczego zdecydowałeś się iść aż do Santiago de Compostela?

Nie tylko do Santiago, ale też dalej, do Finisterre i Muxii. Droga zmienia wiele, ale trudno iść, nie mając celu, a Santiago jako cel jednoczy pielgrzymów na przestrzeni wieków. Dziś do grobu Jakuba wędrują ludzie niezależnie od narodowości, płci, wieku, wyznania, orientacji seksualnej, czy stanu posiadania. Na Drodze każdy jest po prostu pielgrzymem. Ważny jest zarówno cel, jak i droga. To tak jak w życiu. Zresztą często o Camino mówię, że jest ono jak życie. Rodzisz się jako pielgrzym. Całkiem nieopierzony. I zaczynasz się uczyć Drogi. Dojrzewasz. A kiedy spotykasz nowych pielgrzymów, często stajesz się nauczycielem. Dotarcie do Santiago to taka symboliczna śmierć, ale to ta dobra śmierć, która nie przeraża, bo następuje po dobrej Drodze. I, co ciekawe, to nie musi być koniec. Bo pielgrzymkę można przedłużyć na Koniec Świata, czyli do Finisterre i później do Muxii…

Kajetan dociera na "Koniec Świata"
Kajetan dociera do Muxii.

2.Jak wspominasz samą drogę? Del Norte to piękny szlak, lecz niezwykle wymagający – z czym miałeś największy problem: wstawanie, dystans, trudne ukształtowanie terenu?

Szedłem z Santander, więc nie miałem okazji przejść przez Kraj Basków uznawany za najtrudniejszy fragment Camino del Norte, ale wiem, że te kilka etapów sprawia spory problem, szczególnie słabiej przygotowanym pielgrzymom.

Największym problemem dla mnie było wczesne, a nawet bardzo wczesne wstawanie. Zazwyczaj byłem na trasie ok. 6.30, ale zdarzyło mi się wyjść na Drogę po piątej. To nie są moje zwykle godziny wstawania, a dodatkowo, należy pamiętać, że Hiszpania leży w tej samej strefie czasowej, co Polska, mimo że leży ponad dwa tysiące kilometrów na zachód od naszego kraju. Przez to w lipcu jasno zaczyna się robić około siódmej, a w Galicji jeszcze później. Dlatego też pierwsze kilka kilometrów każdego dnia szedłem jeszcze w nocy, co niekoniecznie nastrajało pozytywnie.

Dystans nie był dla mnie szczególnym problemem. Do Santiago pokonywałem średnio 38km dziennie, ale dwa razy było to 50km, a w dniu, w którym dotarłem do Santiago de Compostela przeszedłem około 60km. Choć bywały dni kryzysu, kiedy trzeba było zwolnić, dać odpocząć nogom i plecom, które cały czas czują noszony przez peregrino plecak.

 3. Jak wyglądał Twój dzień podczas podróży?

Można powiedzieć, że był dość nudny, bo poranne wstawanie, szybkie niby-śniadanie. Pierwsze dwie godziny marszu, poszukiwanie kawy, kolejna część wędrówki, ból, przerwa na lunch, zgubienie drogi (zwykle), upał i około 14-15 najczęściej docierałem do celu. Jednak tak naprawdę każdy dzień był inny. Był czas na modlitwę, na przemyślenia, zarówno te głębsze, jak i te płytsze. Były spotkania z ludźmi, którzy tak naprawdę tworzą Drogę. Wielu pyta, co robić podczas Camino. 10 godzin marszu dziennie – nie nudzi Ci się? No właśnie nie, ale rozumiem te pytania. Ja też kiedyś nie wiedziałem, jak można przebiec maraton, chociażby bez muzyki. Ale w końcu sam to zrobiłem. Bo nie możesz się nudzić kiedy walczysz. A zarówno maraton, jak i Camino to często trudna, fizyczna i psychiczna walka.

A tak praktycznie dzień na Camino to pobudka przed świtem. Ładnych parę godzin Drogi. Przerwy na odpoczynek, papu i inne takie. Wczesnym popołudniem, kiedy docierasz do albergi musisz wykonać codzienny rytuał, czyli prysznic, pranie i suszenie brudów. Suszenie jest ważniejsze, bo następnego dnia lepiej iść w brudnym niż w mokrym. I wtedy jest czas na chwilę odpoczynku, drzemkę, żeby móc ok. 20 zjeść obiad i poznać bliżej ludzi, którzy dzisiejszej nocy będą Twoimi współlokatorami.

W drodze.
W drodze 2
Widoczek 1

4.Co możesz powiedzieć pragnącym iść/jechać tym szlakiem? Na co muszą uważać?

Żeby się dobrze zastanowili. Jeśli nie chcą zmian w swoim życiu, to niech nie idą, bo Camino zmienia wszystko. Ale tak pod względem praktycznym – ogranicz bagaż. Bardzo. Trzy zestawy ciuchów to max. Jedzenie najlepiej tylko na dany dzień. Po co tachać żarcie z Polski. Wiem, że to taniej, ale chyba o to też chodzi, żeby liznąć trochę kultury iberyjskiej, także od strony kulinarnej, a plecy pielgrzyma będą wdzięczne za taki uczynek miłosierdzia.

No i zawsze trzeba mieć wodę. 1,5 litra na starcie dnia i uzupełniać po drodze. Hiszpania to ciepły kraj. Bez jedzenia przeżyjecie, bez wody może być trudno. Jeśli braknie wam picia, a w pobliżu nie będzie żadnego kraniku zajdźcie do jakiegokolwiek domu i poproście o uzupełnienie waszej butelki. Na pewno nikt nie odmówi.

A inne rzeczy – no tak jak w każdej podróży. Pilnuj swoich dokumentów i pieniędzy. Pielgrzymi to uczciwy „naród” ale po co kusić los? Wiadomo, ubezpieczenia pokrywające ewentualne koszty leczenia. No i uważajcie na słońce. Bryza na del Norte jest przyjemna, ale zdradliwa. Nie czujecie, że słońce właśnie pali waszą skórę. I noc może być ciężka. Dlatego krem z filtrem, czapka chusta i takie tam…

5. Czy Camino zmieniło Cię w jakikolwiek sposób?

Camino zmieniło wszystko. To, że jestem w tym miejscu swojego życia, że nie boję się nie tylko marzyć, ale też spełniać swoje marzenia. W końcu to, że jako doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach mam okazję zajmować się Szlakiem Św. Jakuba także od strony naukowej. Wiele rzeczy, na które wpływ miało Camino jest bardzo osobistych, ale ich siła, po 700km wędrówki jest tak mocna, że boję się, czego dokona najbliższa 3000km pielgrzymka do Santiago, którą rozpocznę na początku czerwca z progu własnego domu w Zabrzu.

Kajetan w czerwcu 2015 roku ponownie  wyrusza do Santiago de Compostela. Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem swą wędrówkę rozpoczyna z rodzinnego miasta, a więc  z Zabrza. Jego poczynania, przygotowania, przemyślenia możecie znaleźć na facebooku: https://www.facebook.com/camino.from.poland

DSC_1004
U celu.
DSC_1154
Po wielu kilometrach dotarłem na „Koniec Świata” [Finisterre].
Camino nie daje Ci tego, czego szukasz. Camino daje Ci to, czego naprawdę potrzebujesz.
Camino nie daje Ci tego, czego szukasz. Camino daje Ci to, czego naprawdę potrzebujesz.
Facebook Comments

Zobacz również:

2 thoughts on “Kajetan na Camino – wywiad z Pielgrzymem z Zabrza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *